Showing posts with label almuerzo. Show all posts
Showing posts with label almuerzo. Show all posts

27/02/2016

MAKARON Z CZERWONYM PESTO Z NERKOWCA / MACARRONES CON PESTO ROJO DE ANACARDOS



Lubię czasem posiedzieć w kuchni przez kilka godzin, ale zdecydowanie częściej potrzebuję pomysłu na pyszny i szybki obiad. Najchętniej wybieram te, których przygotowanie nie przekracza długości ugotowania makaronu/kaszy/ryżu etc. Takim daniem jest pasta al pesto. Zieloną salsę z bazylii serwowałam rodzinie i znajomym przez całe lato, później przygotowywałąm ją też z rukoli, a ostatnio również z mieszanki kolendry, pietruszki i rukoli. Można używać również różnych rodzajów orzechów i serów. Panuje w tym temacie spora dowolność i mamy duże pole do popisu. Tym razem, wymyśliłam sobie czerwone pesto z z suszonych pomidorów, nerkowców i dojrzewającego  sera owczego (o bardzo wyrazistym smaku). 

************************************************************************************************
A veces me gusta estar en la cocina durante horas, pero en la mayoría de las ocasiones necesito una idea para un almuerzo rico y rápido, Mis favoritos son los que no requiren más tiempo de lo que se tarda cociendo la pasta/arroz/otro cereal etc.  Las pasta al pesto cumple estos requisitos. El verano pasado servía de vez en cuando el pesto verde de albahaca a mi familia y los amigos. Después lo preparé de rúcula y en otra ocasión, de una mezcla de cilantro, perejil y rúcula. Además, se puede utilizar diferentes frutos de cáscara y varios tipos de queso. Hay mucha libertas en este tema y un gran abanico de opciones. Esta vez, se me ha ocurrido una idea de preparar un pesto rojo de tomates secos, anacardos y queso de curado de oveja (con un sabor bastante fuerte). 

12/02/2016

GOŁĄBKI Z KASZĄ JAGLANĄ / ROLLITOS DE COL RELLENOS CON CARNE Y MIJO



Gołąbki należą do potraw mojego must have podczas dłuższej wizyty w Polsce, a najlepiej te zrobione przez mamę lub babcię. Tym razem, zamiast składać zamówienie, zrobiłam je sama, choć pod czujnym okiem mamy. Wyszły bardzo dobre, więc może następnym razem moje międzynarodowe towarzystwo będzie zajadać nie tylko pierogi.
Wybierzmy mięso dobrej jakości, bo to połowa sukcesu. Może być wieprzowe, cielęce lub drobiowe. U nas miało być z indyka, ale (przez pomyłkę) stanęło na wieprzowinie. Mimo, że nie jest to mój ulubiony rodzaj mięsa, gołąbki wyszły naprawdę delikatne i smaczne.
Trudno określić ilość przypraw - soli, pieprzu i majeranku – z dwóch powodów. Po pierwsze, zależy czy kupujemy mięso i mielimy je sami, czy kupujemy gotowe mielone. W przypadku gotowej paczki mięsa czytajmy skład podany na opakowaniu. Za równo po to, aby dowiedzieć się ile jest mięsa w mięsie, jak i po to, by wiedzieć czy jest już solone i/lub zawiera inne przyprawy. Moje mięso było „czyste” więc dodałam po płaskiej łyżeczce soli, pieprzu i majeranku. Po drugie, gusta są różne, u nas w domu soli się niewiele.
Do tradycyjnych gołąbków (takich, które jadłam przez całe dzieciństwo) dodaje się ryż. Postanowiłam dokonać pewnej zamiany i podmienić ryż na kaszę jaglaną. Delikatnie ją podgotowałam (dosłownie 5 minut) i pomieszałam z mięsem i warzywami.
Sos do gołąbków najczęściej jest pomidorowy. Babcia zawsze zaciągała go śmietaną i mąką. Ja z tego zrezygnowałam, aby  był nieco lżejszy. Doprawiłam go tylko solą, pieprzem, majerankiem i łyżeczką pesto. Tradycyjnie podałam danie z ziemniaczkami – z tym, że gotowanymi na parze i bez soli.

************************************************************************************************
Gołąbki (literalmente “pichones”) es un plato de la cocina polaca (pero también de otros países) que consiste en rollos de col rellenos de carne picada y arroz. En una estancia más larga en Polonia (en vacaciones de Semana Santa o Navidad hay demasiados platos típicos de las fiestas) es un must have absoluto, sobre todo preparado por mi mamá o mi abuela. Esta vez, en vez de pedírmelo, lo he preparado yo misma, pero en presencia de mamá. Ha salido muy bien, así que, a lo mejor, la próxima vez mi grupito internacional va a devorar algo más que un montón de empanadillas polacas.
Es importante que escojamos carne de buena calidad, porque ingredientes buenos ya es la mitad del éxito. Podemos usar carne de cerdo, de ternera o de aves. Yo en un principio iba a utilizar el pavo, pero (por un malentendido) al final lo he hecho de cerdo. Aunque no es el tipo de carne que me suele gustar, los envueltos han quedado muy sueves y ricos.
Es complicado determinar la cantidad de condimento (sal, pimienta y mejorana) que hay que echar, por dos razones. Primero, depende si compramos un trozo de carne y lo picamos nosotros mismos o si compramos carne picada. En caso de comprarla ya picada y empaquetada, leamos la etiqueta. Tanto para saber el porcentaje real de la carne, como para enterarse si lleva sal y/u otro condimento. La que he comprado era carne “pura”,  por lo cual he echado una cucharadita rasa de sal, una de pimienta y otra de mejorana. Segundo, hay quein prefiere sabores más fuertes y quien menos. Yo por lo general suelo echar poca sal.
Los “pichones” tradicionales (los que comía durante la infancia) llevan arroz. Se me ha ocurrido un pequeño cambio y lo he sustituido por mijo. Lo he precocinado (literalmente 5 minutos) y mezclado con la carne y verdura.

La salsa suele ser de tomate. Mi abuela la espesa con nata fresca y harina. Yo me he abstenido, para que quede más ligera. La he sazonado con sal, pimienta, mejorana y una cucharadita de pesto. He servido “los pichones” acompañados, como se debe, de patata – eso sí, cocida al vapor y sin sal. 


31/01/2016

LASAGNE AL RAGÙ / LASAÑA AL RAGÚ


Lasagne najlepiej smakuje odgrzewana (najlepiej ze 3 razy!), więc postanowiłam przygotować dzisiejszy niedzielny obiad już wczoraj wieczorem. Takie dania, które nie muszą być robione na świeżo, a wręcz nabierają smaku, gdy trochę poleżą, świetnie nadają się: a) do zabrania na drugi dzień do pracy, b) dla rodziców, którzy wieczorami przygotowują obiady na następny dzień dla swoich pociech, c) kiedy spodziewamy się gości na obiedzie, a z jakiegoś powodu musimy go przygotować z wyprzedzeniem. Poza tym, nie oszukujmy się, nie jest to danie gotowe w 15 minut. Wielu z nas, w ciągu tygodnia, za pewne ciężko było by wygospodarować czas w środku dnia na takie zabawy, zwłaszcza gdy w brzuchu już burczy. Wcale nie mówię tego by Was zniechęcić. Tym, którzy nie dorobili się jeszcze gromadki dzieci i po przeczytaniu, że „TYLE ROBOTY” stwierdzili, że „ZA DUŻO ZACHODU”, bo przecież „KTO TO ZJE?” spieszę z odpowiedzią: „WY SAMI!”. Jednej osobie jedzenie tego samego dania przez cały tydzień mogło by się znudzić, ale 2 lazaniożerców śmiało może przyjąć wyzwanie na jedzenie jej przez trzy dni (wyszło 6 porcji). I najpewniej ostatniego dnia będzie najlepsza. Naprawdę warto poświęcić jeden wolny wieczór (dla tych co lubią gotować dodatkowa godzinka w kuchni to nic!), bo konsumpcja tego wyśmienitego dania to wielka przyjemność dla podniebienia. 

Przygotowałam lasagne ze świeżych prostokątnych płatów makaronu, które w sklepie znajdziecie w lodówce. Jest to tzw. pasta fresca. Zdecydowałam się na mięso mielone z indyka i przygotowałam je wg przepisu na ragù, który znajdziecie TUTAJ. Jeszcze tylko sos beszamelowy własnej roboty, starcie kawałka parmezanu i voilà.

************************************************************************************************

La lasaña recalentada sabe mejor que la recién hecha (y aún mejor si es por 3 vez!), por lo cual el almuerzo de domingo lo preparé ayer por la tarde. Los platos que no tienen que servirse recién elaborados e incluso cuánto más reposen, mejor saben, son perfectos para: a) llevarlos al trabajo el día siguiente, b) los padres que tienen que preparar el almuerzo para sus hijos un día antes, c) cunado viene alguien a comer y por alguna razón tenemos que preparar la comida con antelación. Además, no nos engañemos, no es un plato listo en un cuarto de hora. Muchos de nosotros, entre semana, no podrían permitirse dedicar mucho tiempo al mediodía a los experimentos de cocina, sobre todo cuando el vientre ya nos hace ruido como un motor. No lo digo para desanimaros. Los que no tenéis familia numerosa y después de haber leído que requiere “TANTO TRABAJO” estáis pensando que “NO VALE LA PENA” porque “¿QUIÉN SE LO VA A COMER?” os aviso: “VOSOTROS MISMOS!”. A una persona comer el mismo plato durante una semana podría resultar pesado y aburrido, pero si sois dos, tranquilamente podéis proponeros el reto de comer la lasaña durante tres días seguidos (han salido 6 raciones). El último día es cuando mejor va a estar. Os aseguro que sí vale la pena pasar una tarde en la cocina (a los que les gusta cocinar una hora más de lo habiual no es nada) porque el placer que vais a proporcionar al paladar será una recompensa.

He preparado la lasaña de unas láminas rectangulares de pasta fresca que en el supermercado encontraréis en los frigoríficos. He elegido la carne picada de pavo y la he preparado según la receta del ragú que podéis consultar AQUÍ. Solo queda elaborar la bechamel casera, rallar el parmesano y voilà.

30/01/2016

KURCZAK W SOSIE POMIDOROWO FENKUŁOWYM / POLLO EN SALSA DE TOMATE E HINOJO






















W Polsce koper włoski kojarzy się głownie z herbatkami stosowanymi przez kobiety w ciąży oraz w okresie laktacji. Moja ulubiona wersja tego warzywa to sycylijska sałatka z kopru i czerwonych pomarańczy, która prędzej czy później pojawi się na blogu. W dzisiejszym przepisie rola fenkułu jest drugoplanowa, ale jest to szansa na zapoznanie się z nim. Przyznam, że nie od razu się do niego przekonałam, ponieważ nie przepadam za anyżem ani lukrecją, a surowy koper włoski ma właśnie silnie anyżkowy smak. Z tego powodu początkowo przygotowywałam go wyłącznie na ciepło, w różnych kombinacjach warzyw z patelni. Dopiero spróbowana na Sycylii sałatka sprawiła, że doceniłam go na surowo. Zachęcam do eksperymentowania w obu wydaniach.

************************************************************************************************
En Polonia, el hinojo es conocido sobre todo de las infusiones que suelen tomar las mujeres embarazadas y en período de lactancia. Mi versión favorita de esta verdura es una ensaladilla siciliana de hinojo y naranjas rojas, que antes o después aparecerá en el blog. En la receta de hoy, el hinojo juega un papel secundario, pero es una oportunidad de familizarizarse con él. Ho de reconocer que no fue un amor a primera vista, ya que no me gustan el anís y el regaliz, mientras el hinojo se caracteriza por un fuerte sabor parecido a esas plantas. Por esta razón, al principo preparaba el hinojo en diferentes combinaciones de verduras salteadas en una sartén. Solamente en Sicilia cuando lo probé en dicha ensaladilla, aprecié su valor en crudo. Os animo a experimentar en los dos modos.

14/01/2016

SPAGHETTI AL RAGÙ Z INDYKA / ESPAGUETIS CON RAGÚ DE PAVO



Z dnia na dzień coraz bardziej tęsknię za włoską kuchnią. Od czasu do czasu muszę pocieszyć się przyrządzając jakiś frykas z włoskich smaków. Trudno było by mi zdecydować, który specjał jest moim ulubionym, ponieważ kuchnia Półwyspu Apenińskiego oferuje naprawdę szeroką gamę smakołyków. Jednym z dań, które podbiły moje serce (poza żołądkiem) są melanzane alla parmigiana czyli bakłażany zapiekane z serem i sosem pomidorowym ( z mięsem lub w wersji wege). Ale prawdziwa włoska pizza, pasta, czy risotto to raj dla podniebienia. Nie zapominając o tiramisù, które dosłownie powala na kolana. Rytualne poranne cappuccino, w przerwie między zajęciami, popołudniowe espresso z widokiem na kopułę Brunelleschiego i spacery wzdłuż Arno pod pretekstem odwiedzenia ulubionej lodziarni – to były piękne czasy!

Tym razem miałam chętkę na talerz pysznej pasty. Choć najpopularniejsze ragù przygotowuje się z cielęciny lub wieprzowiny, wybrałam tym razem indyka. Jak mówią Włosi, nie chodzi o to by zrobić zupę z makaronem, a gęsty sos do makaronu. Tutaj podrzucam krótki filmik o tym jak sprawdzić czy sos jest odpowiednio gęsty. Konsystencję ragù dobrze widać również na jednym z poniższych zdjęć (ostatnie z przygotowywania sosu). Pastę dorzucamy do sosu i dokładnie mieszkamy. Już na talerzu posypujemy startym parmezanem. Jeszcze słówko o ziołach: spadł śnieg i niestety mój zielnik zmarzł, więc użyłam suszonego tymianku i majeranku. Kto może, zachęcam do użycia świeżych.

*******************************************************************************************************************************
Cada día más echo de menos a la cocina italiana. De vez en cuando tengo que consolarme preparando un manjar exquisito a la italiana. Me resultaría complicado decidir cuál es mi plato favorito, porque la gastronomía de la Panínsula itálica ofrece un grande abanico de exquisidades. Uno de los platos que me ha llegado al corazón (aparte del estómago) son melanzane alla parmigiana, es decir berenjenas asadas con queso y salsa de tomate (con carne o en versin vegetariana). Pero todo tipo de pizza, pasta o risotto, es un paraíso para el paladar. No olvidándome tampoco del tiramisù que me mata. El ritual del cappuccino mañanero en el recreo, el espresso de la tarde tomado con vistas a la cúpula de Brunelleschi y los paseos a lo largo del río Arno con con el pretexto de tomar un helado en mi heladería favorita – ¡qué buenos tiempos aquellos!

Esta vez he tenido un antojo de un rico plato de pasta. Aunque la salsa ragú se suele hacer a base de ternera o carne de cerdo, he elegido pavo. Los italianos dicen que no se trata de una sopa de ragú con pasta, sino un plato de pasta con salsa. Aquí os dejo un breve vídeo con instrucciones sobre cómo comprobar la consistencia de la salsa. (Está en polaco, pero para entender es suficiente ver la imagen). Además, la consistencia adecuada se puede apreciar en una de las fotos que vienen a continuación (la última de la preparación de la salsa). Pasamos la pasta a la sartén con la salsa y mezclamos bien. Una vez en platos, le echamos encima un poco de parmesano rallado. Para terminar, un comentario sobre las hierbas: desgraciadamente ha nevado y las plantas de mi herbario se han congelado. He tenido que usar el romero y el tomillo secos confeccionados, pero quien puede, les aconsejo usar los frescos.

08/01/2016

PIEROGI RUSKIE Z ROZMARYNEM / EMPANADILLAS DE REQUESÓN CON ROMERO

Jedno z dań za którym tęskni się przy dłuższym przebywaniu za granicą. Kiedy pobyt przedłuża się znacznie, nadchodzi dzień kiedy człowiek-emigrant decyduje się na zakup 1 kg mąki i kilku innych produktów, w celu spędzenia popołudnia przy stolnicy. Wysiłek zostanie wynagrodzony w postaci pełnego i zadowolonego brzuszka oraz zachwytu współlokatorów lub znajomych. Ryzyko polega na tym, że jeśli danie przypadnie im za bardzo do gustu, będziemy musieli częściej stawać przy blacie i podwijać rękawy. Ale czy to źle?

Z podanych ilości wychodzi 50-60 sztuk, w zależności od wielkości wyciętych kółek. Potrzeba miski, wałka i foremki do lepienia pierogów. Moja stara (nieśmiertelna) foremka jest niezastąpiona. (Pewnie dlatego nie mam dużej wprawy w ręcznym wyrabianiu pięknych kształtów.) Były nawet próby wymienienia jej na nowszy model, ale zakończyły się fiaskiem: nowe leżą w szufladzie zupełnie nieprzydatne. Stara jest najlepsza. Ale to była wersja domowa. Zapewniam, że butelka do wałkowania, szklanka do wykrawania, a paluszki do lepienia też się sprawdzą. Pierożki może mniej kształtne, ale równie pyszne. Coś o tym wiem! :)

Tak jak w przypadku sernika, do „ruskich” wybieram półtłusty twaróg w kawałku, który sama mielę. Jeśli twaróg nie jest bardzo zbity, nie należy go przepuszczać przez maszynkę, bo nadzienie wyjdzie zbyt rzadkie. Można go rozdrobnić widelcem lub przecisnąć przez praskę. Kto nie przepada za rozmarynem lub po prostu ma ochotę na „ruskie” w klasycznej wersji, proszę go pominąć.

*******************************************************************************************************************************
Uno de los platos a los que los polacos echan de menos pasando un buen rato en el extranjero. Si la estancia se alarga mucho, llega un momento en que uno decide comprar 1 kg de harina y unos productos más, para pasar toda la tarde junto a la tabla de amasar. El esfuerzo será recompensado con el estómago lleno y satisfecho, y el entusiasmo de los compañeros de piso o amigos. El riesgo consiste en que el plato tenga tanto éxito que estaremos obligados a poner las manos a la obra más a menudo. Pero, ¿quién dice que sea malo?

De las cantidades indicadas salen entre 50 y 60 unidades, dependiendo del tamaño de los círculos recortados. Hacen falta: un cuenco, un rollo y un molde para empanadillas. Mi molde antiguo (e inmortal) es insustituible. (Será por eso que no tengo mucha práctica en la técnica de modelar con las manos). Hubo intentos de reemplazarlo con uno nuevo pero terminaron con un fracaso. La vieja es la mejor. Pero ésta ha sido la versión de cómo van las cosas cuando estoy en casa. Por otro lado, os aseguro que una botella para extender la masa, un vaso para recortar y los dedos para modelar también sirven. A lo mejor las empanadillas quedan menos perfectas, pero igual de buenas. Lo sé yo! :)

Al igual que en el caso de la tarta de queso, para la preparación de este relleno elijo un trozo grande de requesón semidesnatado y lo paso por la máquina de picar yo misma. No lo hagamos si la consistencia del requesón no es muy densa porque el relleno saldría demasiado líquido. En este caso, habrá que desmenuzarlo con un tenedor o pasar por una prensa. A quién no le gusta el romero o simplemente tiene ganas de las empanadillas de requesón en su versión clásica, absténgase de añadirlo.