Showing posts with label ragù. Show all posts
Showing posts with label ragù. Show all posts

31/01/2016

LASAGNE AL RAGÙ / LASAÑA AL RAGÚ


Lasagne najlepiej smakuje odgrzewana (najlepiej ze 3 razy!), więc postanowiłam przygotować dzisiejszy niedzielny obiad już wczoraj wieczorem. Takie dania, które nie muszą być robione na świeżo, a wręcz nabierają smaku, gdy trochę poleżą, świetnie nadają się: a) do zabrania na drugi dzień do pracy, b) dla rodziców, którzy wieczorami przygotowują obiady na następny dzień dla swoich pociech, c) kiedy spodziewamy się gości na obiedzie, a z jakiegoś powodu musimy go przygotować z wyprzedzeniem. Poza tym, nie oszukujmy się, nie jest to danie gotowe w 15 minut. Wielu z nas, w ciągu tygodnia, za pewne ciężko było by wygospodarować czas w środku dnia na takie zabawy, zwłaszcza gdy w brzuchu już burczy. Wcale nie mówię tego by Was zniechęcić. Tym, którzy nie dorobili się jeszcze gromadki dzieci i po przeczytaniu, że „TYLE ROBOTY” stwierdzili, że „ZA DUŻO ZACHODU”, bo przecież „KTO TO ZJE?” spieszę z odpowiedzią: „WY SAMI!”. Jednej osobie jedzenie tego samego dania przez cały tydzień mogło by się znudzić, ale 2 lazaniożerców śmiało może przyjąć wyzwanie na jedzenie jej przez trzy dni (wyszło 6 porcji). I najpewniej ostatniego dnia będzie najlepsza. Naprawdę warto poświęcić jeden wolny wieczór (dla tych co lubią gotować dodatkowa godzinka w kuchni to nic!), bo konsumpcja tego wyśmienitego dania to wielka przyjemność dla podniebienia. 

Przygotowałam lasagne ze świeżych prostokątnych płatów makaronu, które w sklepie znajdziecie w lodówce. Jest to tzw. pasta fresca. Zdecydowałam się na mięso mielone z indyka i przygotowałam je wg przepisu na ragù, który znajdziecie TUTAJ. Jeszcze tylko sos beszamelowy własnej roboty, starcie kawałka parmezanu i voilà.

************************************************************************************************

La lasaña recalentada sabe mejor que la recién hecha (y aún mejor si es por 3 vez!), por lo cual el almuerzo de domingo lo preparé ayer por la tarde. Los platos que no tienen que servirse recién elaborados e incluso cuánto más reposen, mejor saben, son perfectos para: a) llevarlos al trabajo el día siguiente, b) los padres que tienen que preparar el almuerzo para sus hijos un día antes, c) cunado viene alguien a comer y por alguna razón tenemos que preparar la comida con antelación. Además, no nos engañemos, no es un plato listo en un cuarto de hora. Muchos de nosotros, entre semana, no podrían permitirse dedicar mucho tiempo al mediodía a los experimentos de cocina, sobre todo cuando el vientre ya nos hace ruido como un motor. No lo digo para desanimaros. Los que no tenéis familia numerosa y después de haber leído que requiere “TANTO TRABAJO” estáis pensando que “NO VALE LA PENA” porque “¿QUIÉN SE LO VA A COMER?” os aviso: “VOSOTROS MISMOS!”. A una persona comer el mismo plato durante una semana podría resultar pesado y aburrido, pero si sois dos, tranquilamente podéis proponeros el reto de comer la lasaña durante tres días seguidos (han salido 6 raciones). El último día es cuando mejor va a estar. Os aseguro que sí vale la pena pasar una tarde en la cocina (a los que les gusta cocinar una hora más de lo habiual no es nada) porque el placer que vais a proporcionar al paladar será una recompensa.

He preparado la lasaña de unas láminas rectangulares de pasta fresca que en el supermercado encontraréis en los frigoríficos. He elegido la carne picada de pavo y la he preparado según la receta del ragú que podéis consultar AQUÍ. Solo queda elaborar la bechamel casera, rallar el parmesano y voilà.

14/01/2016

SPAGHETTI AL RAGÙ Z INDYKA / ESPAGUETIS CON RAGÚ DE PAVO



Z dnia na dzień coraz bardziej tęsknię za włoską kuchnią. Od czasu do czasu muszę pocieszyć się przyrządzając jakiś frykas z włoskich smaków. Trudno było by mi zdecydować, który specjał jest moim ulubionym, ponieważ kuchnia Półwyspu Apenińskiego oferuje naprawdę szeroką gamę smakołyków. Jednym z dań, które podbiły moje serce (poza żołądkiem) są melanzane alla parmigiana czyli bakłażany zapiekane z serem i sosem pomidorowym ( z mięsem lub w wersji wege). Ale prawdziwa włoska pizza, pasta, czy risotto to raj dla podniebienia. Nie zapominając o tiramisù, które dosłownie powala na kolana. Rytualne poranne cappuccino, w przerwie między zajęciami, popołudniowe espresso z widokiem na kopułę Brunelleschiego i spacery wzdłuż Arno pod pretekstem odwiedzenia ulubionej lodziarni – to były piękne czasy!

Tym razem miałam chętkę na talerz pysznej pasty. Choć najpopularniejsze ragù przygotowuje się z cielęciny lub wieprzowiny, wybrałam tym razem indyka. Jak mówią Włosi, nie chodzi o to by zrobić zupę z makaronem, a gęsty sos do makaronu. Tutaj podrzucam krótki filmik o tym jak sprawdzić czy sos jest odpowiednio gęsty. Konsystencję ragù dobrze widać również na jednym z poniższych zdjęć (ostatnie z przygotowywania sosu). Pastę dorzucamy do sosu i dokładnie mieszkamy. Już na talerzu posypujemy startym parmezanem. Jeszcze słówko o ziołach: spadł śnieg i niestety mój zielnik zmarzł, więc użyłam suszonego tymianku i majeranku. Kto może, zachęcam do użycia świeżych.

*******************************************************************************************************************************
Cada día más echo de menos a la cocina italiana. De vez en cuando tengo que consolarme preparando un manjar exquisito a la italiana. Me resultaría complicado decidir cuál es mi plato favorito, porque la gastronomía de la Panínsula itálica ofrece un grande abanico de exquisidades. Uno de los platos que me ha llegado al corazón (aparte del estómago) son melanzane alla parmigiana, es decir berenjenas asadas con queso y salsa de tomate (con carne o en versin vegetariana). Pero todo tipo de pizza, pasta o risotto, es un paraíso para el paladar. No olvidándome tampoco del tiramisù que me mata. El ritual del cappuccino mañanero en el recreo, el espresso de la tarde tomado con vistas a la cúpula de Brunelleschi y los paseos a lo largo del río Arno con con el pretexto de tomar un helado en mi heladería favorita – ¡qué buenos tiempos aquellos!

Esta vez he tenido un antojo de un rico plato de pasta. Aunque la salsa ragú se suele hacer a base de ternera o carne de cerdo, he elegido pavo. Los italianos dicen que no se trata de una sopa de ragú con pasta, sino un plato de pasta con salsa. Aquí os dejo un breve vídeo con instrucciones sobre cómo comprobar la consistencia de la salsa. (Está en polaco, pero para entender es suficiente ver la imagen). Además, la consistencia adecuada se puede apreciar en una de las fotos que vienen a continuación (la última de la preparación de la salsa). Pasamos la pasta a la sartén con la salsa y mezclamos bien. Una vez en platos, le echamos encima un poco de parmesano rallado. Para terminar, un comentario sobre las hierbas: desgraciadamente ha nevado y las plantas de mi herbario se han congelado. He tenido que usar el romero y el tomillo secos confeccionados, pero quien puede, les aconsejo usar los frescos.