Showing posts with label rollitos. Show all posts
Showing posts with label rollitos. Show all posts

12/02/2016

GOŁĄBKI Z KASZĄ JAGLANĄ / ROLLITOS DE COL RELLENOS CON CARNE Y MIJO



Gołąbki należą do potraw mojego must have podczas dłuższej wizyty w Polsce, a najlepiej te zrobione przez mamę lub babcię. Tym razem, zamiast składać zamówienie, zrobiłam je sama, choć pod czujnym okiem mamy. Wyszły bardzo dobre, więc może następnym razem moje międzynarodowe towarzystwo będzie zajadać nie tylko pierogi.
Wybierzmy mięso dobrej jakości, bo to połowa sukcesu. Może być wieprzowe, cielęce lub drobiowe. U nas miało być z indyka, ale (przez pomyłkę) stanęło na wieprzowinie. Mimo, że nie jest to mój ulubiony rodzaj mięsa, gołąbki wyszły naprawdę delikatne i smaczne.
Trudno określić ilość przypraw - soli, pieprzu i majeranku – z dwóch powodów. Po pierwsze, zależy czy kupujemy mięso i mielimy je sami, czy kupujemy gotowe mielone. W przypadku gotowej paczki mięsa czytajmy skład podany na opakowaniu. Za równo po to, aby dowiedzieć się ile jest mięsa w mięsie, jak i po to, by wiedzieć czy jest już solone i/lub zawiera inne przyprawy. Moje mięso było „czyste” więc dodałam po płaskiej łyżeczce soli, pieprzu i majeranku. Po drugie, gusta są różne, u nas w domu soli się niewiele.
Do tradycyjnych gołąbków (takich, które jadłam przez całe dzieciństwo) dodaje się ryż. Postanowiłam dokonać pewnej zamiany i podmienić ryż na kaszę jaglaną. Delikatnie ją podgotowałam (dosłownie 5 minut) i pomieszałam z mięsem i warzywami.
Sos do gołąbków najczęściej jest pomidorowy. Babcia zawsze zaciągała go śmietaną i mąką. Ja z tego zrezygnowałam, aby  był nieco lżejszy. Doprawiłam go tylko solą, pieprzem, majerankiem i łyżeczką pesto. Tradycyjnie podałam danie z ziemniaczkami – z tym, że gotowanymi na parze i bez soli.

************************************************************************************************
Gołąbki (literalmente “pichones”) es un plato de la cocina polaca (pero también de otros países) que consiste en rollos de col rellenos de carne picada y arroz. En una estancia más larga en Polonia (en vacaciones de Semana Santa o Navidad hay demasiados platos típicos de las fiestas) es un must have absoluto, sobre todo preparado por mi mamá o mi abuela. Esta vez, en vez de pedírmelo, lo he preparado yo misma, pero en presencia de mamá. Ha salido muy bien, así que, a lo mejor, la próxima vez mi grupito internacional va a devorar algo más que un montón de empanadillas polacas.
Es importante que escojamos carne de buena calidad, porque ingredientes buenos ya es la mitad del éxito. Podemos usar carne de cerdo, de ternera o de aves. Yo en un principio iba a utilizar el pavo, pero (por un malentendido) al final lo he hecho de cerdo. Aunque no es el tipo de carne que me suele gustar, los envueltos han quedado muy sueves y ricos.
Es complicado determinar la cantidad de condimento (sal, pimienta y mejorana) que hay que echar, por dos razones. Primero, depende si compramos un trozo de carne y lo picamos nosotros mismos o si compramos carne picada. En caso de comprarla ya picada y empaquetada, leamos la etiqueta. Tanto para saber el porcentaje real de la carne, como para enterarse si lleva sal y/u otro condimento. La que he comprado era carne “pura”,  por lo cual he echado una cucharadita rasa de sal, una de pimienta y otra de mejorana. Segundo, hay quein prefiere sabores más fuertes y quien menos. Yo por lo general suelo echar poca sal.
Los “pichones” tradicionales (los que comía durante la infancia) llevan arroz. Se me ha ocurrido un pequeño cambio y lo he sustituido por mijo. Lo he precocinado (literalmente 5 minutos) y mezclado con la carne y verdura.

La salsa suele ser de tomate. Mi abuela la espesa con nata fresca y harina. Yo me he abstenido, para que quede más ligera. La he sazonado con sal, pimienta, mejorana y una cucharadita de pesto. He servido “los pichones” acompañados, como se debe, de patata – eso sí, cocida al vapor y sin sal.