Była dynia, był burak, teraz
przyszedł czas na marchewkę: pierwsze w tym sezonie jesienno-zimowym ciasto
marchewkowe. Moi znajomi z okresu studiów znają ten wypiek aż za dobrze,
ponieważ serwowałam go na niejednych urodzinach lub przedświątecznych spotkaniach.
Mam nadzieję, że mogą jeszcze na niego patrzeć, bo muszę przyznać, że przez długi
czas marchewkowe było tak zwanym pewniakiem, który chętnie przygotowywałam, bo zawsze mi się udawał. Na szczęście, zawsze wszystkim smakowało i niejednokrotnie proszono mnie o przepis.
Hubo calabaza, hubo remolacha, ahora toca zanahoria: el primer bizcocho de zanahoria de la temporada otoño-invierno. Mis amigos de la etapa universitaria conocen demasiado bien este producto de repostería, porque solía servirlo en fiestas de cumpleaños o cenas prenavideñas. Espero que no hayan llegado al punto de no poder mirarlo, porque debo confesar que durante un buen tiempo apostaba por él porque era algo seguro que siempre me salía bien. Por suerte, siempre le gustaba a todo el mundo y más de una vez me han pedido la receta.
